Cyberbezpieczeństwo przestało być tematem zarezerwowanym dla działów IT w dużych korporacjach. Dziś dotyczy każdej firmy, która korzysta z poczty elektronicznej, chmury, bankowości online albo choćby z telefonu służbowego. W ciągu ostatnich dwóch lat zmieniło się jednak coś więcej niż tylko liczba ataków. Zmienił się ich charakter, tempo i koszt.
Głównym motorem tej zmiany jest sztuczna inteligencja. Narzędzia, które jeszcze niedawno wymagały zespołu specjalistów i tygodni pracy, dziś są dostępne dla każdego, kto potrafi wpisać odpowiednie polecenie. To sprawia, że przestępcy działają szybciej, taniej i na znacznie większą skalę niż kiedykolwiek wcześniej.
Phishing, którego nie da się już rozpoznać po błędach
Jeszcze do niedawna najskuteczniejszą obroną przed phishingiem była czujność i wyłapywanie charakterystycznych sygnałów: dziwnej polszczyzny, literówek, niechlujnego formatowania, podejrzanego adresu nadawcy. Modele językowe zlikwidowały te sygnały niemal całkowicie. Korespondencja przygotowana przez AI jest poprawna stylistycznie, dopasowana do kontekstu i brzmi jak wiadomość od realnego kontrahenta.
Do tego doszły deepfake’i. Klonowanie głosu na podstawie kilku sekund nagrania i generowanie wideo z wizerunkiem osoby zajmuje dziś minuty. W praktyce oznacza to próby telefoniczne, w których „prezes” prosi o pilny przelew, oraz wideokonferencje, w których uczestniczy podstawiona osoba. Takie ataki nie wymagają już zaawansowanej wiedzy technicznej. Wymagają jedynie dostępu do internetu i gotowego narzędzia.
AI po stronie atakujących, czyli automatyzacja całego procesu
Sztuczna inteligencja nie tylko ułatwia przygotowanie wiadomości. Automatyzuje cały łańcuch ataku. Modele pomagają w rozpoznaniu celu, zbieraniu informacji z mediów społecznościowych i publicznych rejestrów, generowaniu złośliwego kodu oraz modyfikowaniu go w taki sposób, aby omijał sygnatury programów antywirusowych. Coraz częściej pojawiają się też doniesienia o wykorzystaniu AI do samodzielnego wyszukiwania podatności w aplikacjach i infrastrukturze ofiary.
Efektem jest skrócenie czasu od pierwszego kontaktu do przejęcia konta lub zaszyfrowania danych. Ransomware jako usługa, sprzedawany w modelu subskrypcyjnym, obniżył próg wejścia do poziomu, na którym wystarczy zapłacić i wskazać cel. Statystyki są jednoznaczne: w ciągu ostatniego roku wzrosła zarówno liczba incydentów, jak i ich średni koszt, a najmocniej uderzają one w małe i średnie przedsiębiorstwa, które rzadko dysponują odpowiednim zapleczem.
Nowe obowiązki i nowa odpowiedzialność
Zmiana nie dotyczy wyłącznie technologii. Rośnie także presja regulacyjna. Dyrektywa NIS2 rozszerza obowiązki na kolejne sektory i przenosi odpowiedzialność za cyberbezpieczeństwo na zarządy. Rozporządzenie DORA wprowadza wymogi dla sektora finansowego, a unijny akt w sprawie cyberodporności zmienia zasady projektowania i utrzymania produktów cyfrowych. Do tego dochodzą przepisy o ochronie danych, które w praktyce oznaczają, że każdy wyciek informacji jest jednocześnie problemem prawnym, wizerunkowym i finansowym.
W tej układance wciąż najsłabszym ogniwem pozostaje człowiek. Według większości raportów branżowych od 70 do 90 procent skutecznych ataków zaczyna się od błędu osoby, która kliknęła link, otworzyła załącznik albo podała dane w fałszywym formularzu. Żadne narzędzie nie zastąpi więc świadomości i nawyku weryfikacji. Wręcz przeciwnie, im lepsze technologicznie zabezpieczenia, tym chętniej atakujący przenoszą wysiłek tam, gdzie obrony jest najmniej.
Dlaczego uruchamiamy CyberBoom
Od lat zajmujemy się bezpieczeństwem informacji i zgodnością regulacyjną. Dostarczamy narzędzia do weryfikacji sankcji, list PEP i rejestru beneficjentów rzeczywistych, a w ostatnim czasie rozwijamy także rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Widzimy z bliska, jak zmieniają się pytania naszych klientów. Coraz rzadziej dotyczą one wyłącznie formalnych list i procedur, a coraz częściej realnych, codziennych zagrożeń: czy ten mail jest prawdziwy, czy ten telefon naprawdę dzwoni z banku, jak zabezpieczyć firmę, zanim zdąży się to stać problemem.
Właśnie z tego powodu podjęliśmy decyzję o uruchomieniu portalu informacyjnego CyberBoom. Brakuje w Polsce miejsca, które w przystępny i rzetelny sposób łączy codzienne aktualności z praktyczną wiedzą, bez sensacji i bez niepotrzebnego żargonu. Chcemy zbierać w jednym miejscu to, co naprawdę dotyczy użytkowników, firm i instytucji: nowe metody ataków, zmiany w przepisach, sprawdzone sposoby zabezpieczeń oraz wyjaśnienia, jak działa sztuczna inteligencja zarówno po stronie zagrożeń, jak i obrony.
Portal ma być źródłem informacji, do którego sięga się regularnie, a nie tylko przy okazji incydentu. Dlatego poza wiadomościami znajdą tam Państwo bazy wiedzy, poradniki i omówienia konkretnych rozwiązań, pisane językiem zrozumiałym dla osób, które nie zajmują się bezpieczeństwem na co dzień, a mimo to muszą podejmować decyzje w tej obszarze.
Zapraszamy do odwiedzenia serwisu cyberboom.pl i do śledzenia jego kolejnych publikacji. Jeżeli mają Państwo pytania dotyczące bezpieczeństwa własnej organizacji, zapraszamy do kontaktu. Chętnie pomożemy uporządkować wiedzę, ocenić ryzyko i wskazać rozwiązania dopasowane do skali działalności.
Słowniczek pojęć z artykułu:
- NIS2 – unijna dyrektywa o cyberbezpieczeństwie, która rozszerza obowiązki na kolejne sektory i przenosi odpowiedzialność na zarządy.
- DORA – rozporządzenie o odporności operacyjnej sektora finansowego, obejmujące m.in. zarządzanie ryzykiem ICT i testy odporności.
- SZBI – System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji, czyli zestaw polityk i procedur, które porządkują ochronę informacji w organizacji.
Kontakt: biuro@synteo.com.pl, tel. 600 666 913.

